
Społeczność internetowa to zbiorowość ludzi (nie tylko młodych, ale także tych starszych), w której relacje istnieją dzięki sieci WWW. Społeczność taka może przybrać różne formy - działać w postaci forów dyskusyjnych, czatów, blogów czy nowoczesnych serwisów internetowych. Właśnie ta ostatnia opcja - ze względu na szeroki zakres oferowanych możliwości - staje się coraz popularniejsza.
Głównym celem wirtualnej społeczności jest nawiązywanie znajomości z innymi użytkownikami - zarówno tymi, którzy mieszkają na sąsiedniej ulicy, jak i tymi z drugiego końca świata. Jest to możliwe dzięki różnym kanałom komunikacji, z których najbardziej przystępnym jest system wiadomości błyskawicznych - krótkich komunikatów, które wysyłają sobie członkowie społeczności. Te "wirtualne esemesy" występują w większości popularnych serwisów, takich jak MySpace, Second Life czy Epuls.
Wbrew pozorom tego rodzaju witryny nie są przeznaczone dla osób nieśmiałych, które mają problemy z kontaktami w realnym świecie. Aby znaleźć znajomych, trzeba się bowiem odpowiednio zaprezentować. Służy do tego profil, zwany czasem wizytówką. Podajemy w nim informacje o sobie - dotyczące wieku, wyglądu, osobowości czy zainteresowań. Najczęściej możemy także dołączyć swoje zdjęcia.

Przykładowa wizytówka w serwisie epuls.pl
Miarą popularności sieciowych społeczności jest ubiegłoroczny werdykt prestiżowego amerykańskiego tygodnika "Time", który przyznał internautom tworzącym tego rodzaju serwisy tytuł "Człowieka Roku". Szczególną uwagę redaktorów pisma zwróciły takie strony jak MySpace czy YouTube.
Mimo tego część rodziców nie ufa wirtualnym społecznościom, jak i wielu rzeczom związanym z globalną siecią. Tymczasem internet nie jest zły sam w sobie - podobnie, jak nie jest jednoznacznie dobry. To od ludzi zależy, w jaki sposób go wykorzystują. Ustalając jasne i precyzyjne zasady "sieciowych szaleństw" rodzice mogą znacznie ograniczyć ryzyko narażenia swoich pociech na niebezpieczeństwo.
Na pewno nie warto całkowicie wzbraniać dziecku dostępu do komputera. Umiejętności, jakie zdobędzie pracując z tym urządzeniem przydadzą się, gdy dorośnie i rozpocznie karierę zawodową. Także "szpiegowanie" nie jest najlepszym rozwiązaniem. Dorastające dzieci mają bardzo często większą wiedzę o technologiach informatycznych niż ich rodzice. Łatwo mogą więc oszukać swoich opiekunów oraz stracić do nich zaufanie.
Co zatem zrobić, aby usunąć zagrożenia nie psując jednocześnie stosunków rodzinnych? Warto zacząć od ustalenia zasad korzystania z tego rodzaju serwisów.
Na co powinniśmy więc zwrócić uwagę?
1. Dziecko nie może pod żadnym pozorem ujawniać swoich lub rodziców danych osobowych, takich jak adres zamieszkania, telefon, a nawet swoje imię i nazwisko. W sieci warto posługiwać się samym imieniem, a najlepiej tak zwanym nickiem, czyli wymyślonym pseudonimem. Informacje, które podaje się w serwisie podczas rejestracji nie są udostępniane osobom trzecim - tak jest na przykład w Epulsie. Jeśli dziecko samo ich nie ujawni, są bezpieczne.
2. Także inne szczegóły dotyczące życia prywatnego nie powinny być w internecie publikowane. Chodzi tu przykładowo o miejsce pracy rodziców, ich stan majątkowy, zwyczaje domowników, planowane wyjazdy. Przykładów informacji, których nie warto podawać w sieci jest mnóstwo. Trzeba więc uświadomić dziecku, że jeśli będzie miało kiedykolwiek wątpliwości co do publikacji danych, powinno zasięgnąć porady rodziców.
3. Ze względów bezpieczeństwa w serwisie społecznościowym dostęp do konta ma tylko jego założyciel. Dziecko dysponuje hasłem. Trudno wymagać od niego, aby ujawniło go rodzicom. Warto jednak zwrócić pociesze uwagę, aby nie podawała kodu nikomu obcemu.

Strona logowania serwisu epuls.pl
4. Kolejna ważna kwestia to spotkania "w realu", czyli bezpośrednie poznawanie osób, z którymi dotychczas miało się kontakt tylko przez internet. Rodzice muszą wyjaśnić dziecku, że na takie spotkania konieczna jest ich zgoda. Nie ma bowiem pewności, że wirtualny kolega/koleżanka jest faktycznie tą osobą, za którą się podaje.
5. Możliwość dołączania fotografii do swojej wizytówki to jedna z najczęściej spotykanych funkcjonalności w wirtualnych społecznościach. Zwróćmy dziecku uwagę, aby na publikowanych zdjęciach nie było szczegółów, które ułatwiłyby identyfikację (na przykład numery rejestracyjne samochodów). Uczulmy też na to, że fotografia widoczna w czyimś profilu może być fałszywa.
6. Nie bójmy się poznawać witryn, z których korzysta dziecko. Jeśli jest członkiem jakiejś społeczności internetowej, poprośmy pociechę, aby pokazała nam, jak wygląda taki serwis. Motywujmy to zwykłą ciekawością, a nie narazimy się na zarzut "szpiegowania".
7. Warto przekonać dziecko, aby informowało nas o wszystkich niepokojących sygnałach związanych z działalnością wirtualnej społeczności. Młody człowiek musi być świadomy tego, że za szczerość nie grozi mu kara. Większość naruszeń regulaminu serwisu (groźby, wulgaryzmy) łatwo zgłosić operatorom, a oni podejmą kroki, które ten problem rozwiążą (na przykład usuną podejrzanego użytkownika). Dla przykładu - w Epulsie ważną rolę odgrywają eksperci (eduEkspert, ekspert od bezpieczeństwa, a nawet finansów), do których użytkownik może kierować swoje wątpliwości.

Panel ekspertów w serwisie epuls.pl
8. Dobrym krokiem jest także zwrócenie uwagi dziecku, aby nie prowokowało innych swoim zachowaniem. Powinna obowiązywać zasada "traktuj innych tak, jakbyś sam chciał być traktowany". Osoby, które nie mają złych zamiarów mogą je powziąć, gdy poczują się urażone czy publicznie wyśmiane.
Stosowanie tych rad pozwoli znacznie zwiększyć bezpieczeństwo naszego dziecka podczas korzystania z serwisów społecznościowych. Wspomaganie się rodziców i administratorów stron w kooperacji z organizacjami zajmującymi się ochroną naszych pociech (jak chociażby fundacja kidprotect.pl, z którą współpracuje Epuls) pozwoli uniknąć przykrych niespodzianek, a może nawet i tragedii. Wzajemne zaufanie w rodzinie jest w tym przypadku kluczowe.